Credit Manager Magazine 9/2021

25 CREDIT MANAGER MAGAZINE WRZESIEŃ / SEPTEMBER 2021 BIZNES Marek Pielach Dziennikarz z 20-letnim stażem. Od 2012 r. w Obserwatorze Finansowym, gdzie początkowo pisał o kryzysie strefy euro, ale lista tematów stale się wydłużała: od budżetu, przez fundu- sze unijne, po wywiady z noblistami. Ostatnio opisuje przystępnym języ- kiem badania ekonomiczne prowa- dzone w NBP i stara się jak najwię- cej dowiedzieć od samych badaczy. Pracę dziennikarza zaczynał w PAP, później przez lata pracował w dzia- łach Opinii najpierw Rzeczpospoli- tej, później Życia Warszawy i Polski The Times. Jest absolwentem Nauk Politycznych na UW i studiów pody- plomowych System Finansowy i Poli- tykaMonetarna organizowanych przez INE PAN i NBP. nikt tak nie stracił na pandemii tak jak strefa euro i nikt nie poradził sobie lepiej niż Chiny. Ciekawe jest przy tym to, że dużej stymulacji fiskalnej i monetarnej nie towarzyszy odbu- dowa PKB do przedpandemicznych pozio- mów, a tylko podwyższona inflacja, przynaj- mniej przejściowo. BIS pisze o tym tak: „Po spadkuna początkupandemii, inflacja PPI (wskaźnik cen dóbr produkcyjnych – przyp. red.) wykazywała silną tendencję wzrosto- wą w kilku gospodarkach, w szczególności w Chinach, równolegle do stałego ożywie- nia cen surowców. W połączeniu z depre- cjacją kursu walutowego doprowadziło to do wyższej inflacji wwielu dużych krajach rozwi- jających się. Inflacja wzrosła również w wię- kszości gospodarek rozwiniętych, a w nie- których przypadkach przekroczyła cele ban- ków centralnych. Oprócz wyższych cen su- rowców, do wzrostu inflacji w tych krajach przyczyniło się odbicie cen takich pozycji, jak bilety lotnicze i hotele, które gwałtownie spadły na początku pandemii”. Do wskaźników inflacji nie wlicza się co prawda wzrostu cen nieruchomości, ale temu zjawisku Bank Rozrachunków Międzynaro- dowych poświęcił osobną ramkę. W rozwi- niętych gospodarkach ceny domów wzrosły o 8 proc. w 2020 roku, a w 2021 r. wzrost jesz- cze przyśpieszył. W krajach rozwijających się skok wynosił średnio 5 proc. w 2020 roku. „Istnieją dowody na to, że od początku pan- demii ceny domów wzrosły więcej niż suge- rowałyby to podstawowe czynniki, takie jak koszt kredytu i czynsze. (…) Ta widoczna roz- bieżność między cenami domów, a ich fun- damentalnymi determinantami może uczy- nić je bardziej podatnymi na większe korekty w przyszłości, zwłaszcza jeśli warunki finan- sowe stają się mniej korzystne” – ostrzegają autorzy. Banki centralne na kruchym lodzie Te mniej korzystne warunki finansowe to zresztą kolejna obawa Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Szczególnie jeśli chodzi o skutki rosnących (przynajmniej do niedaw- na) rentowności długoterminowych obligacji USA dla rynków wschodzących. Upraszcza- jąc: gdy Fed zacieśnia politykę pieniężną, to zadłużone w dolarach kraje w innej części globu słabo to znoszą. W lutym 1994 roku i w maju 2013 roku ozna- czało to dla nich odpływ kapitału, wzrost kosz- tów finansowania i przeceny na giełdach. Jed- nak nie jest to regułą bez wyjątków, bo wzrost rentowności obligacji w kwietniu 1999 roku nie przyniósł tak negatywnych skutków. Nie- mniej dziś obstawianie, kiedy Fed zaostrzy politykę i jakie będą tego skutki ekscytuje wielu. Nie jest przy tym pewne, że pierwsze zapowiedzi podwyżek stóp na świecie, jeszcze przed Fed, przerodzą się w trwałą tendencję. „Banki centralne stąpają po kruchym lodzie. Z jednej strony muszą zapewnić rynki o ich ciągłej gotowości do wspierania gospodarki w razie potrzeby. Z drugiej strony muszą rów- nież zapewnić je o swoich antyinflacyjnych kwalifikacjach i przygotować grunt pod nor- malizację” – czytamy w raporcie BIS. W po- dobnej sytuacji znaleźli się także nadzorcy, którzy powinni zachęcać banki komercyjne do wspierania gospodarki, ale jednocześnie – nie powinni osłabiać ich odporności. Pierwszeństwo dla rządów Tym co czyni obecne środowisko tak trudnym jest fakt, że wychodzenie z pandemii przy- padło na czas rekordowego zadłużenia, które łatwo rolować tylko przy bardzo niskich sto- pach procentowych. –Normalizacja politykimonetarnej i fiskalnej w dłuższej perspektywie zapewni niezbęd- ny margines bezpieczeństwa, aby poradzić sobie z nieoczekiwanymi zdarzeniami, taki- mi jak pandemia lub przyszła recesja. A za- pewnienie trwałego ożywienia będzie wyma- gało zajęcia się trwalszymi konsekwencjami pandemii – przypominał Agustín Carstens, dyrektor generalny Banku Rozrachunków Międzynarodowych w czasie konferencji z pre- zentacją raportu. „Z jednej strony wskaźniki długu publicz- nego do PKB są już na poziomie lub nawet wyższym niż ich szczyty z czasów II wojny światowej. Z drugiej strony, nominalne stopy procentowe nigdy nie były tak niskie, odkąd prowadzimy statystyki (…) Podobnie bilan- se banków centralnych rzadko osiągały po- dobne poziomy w relacji do PKB, i to tylko podczas wojen. Przy tak wyjątkowo niskich stopach procentowych koszty obsługi zadłu- żenia są na powojennych dołkach – bez wąt- pienia także historycznych. Zadłużenie nigdy nie było tak lekkie. Tak więc normalizacja polityki nie będzie łatwa” – czytamy w sa- mym raporcie. Bank RozrachunkówMiędzynarodowych idzie jeszcze dalej i między wierszami sugeruje, że lepiej byłoby, gdyby to najpierw rządy wy- cofały się z ekspansji fiskalnej zanim banki centralne wycofają się z luźnej polityki mo- netarnej. Powód jest prosty – podwyższenie stóp procentowych to przecież wspomniane podwyższenie kosztów rolowania obligacji. „Na przykład, gdyby stopy procentowe po- wróciły do ​poziomu z połowy lat 90., kiedy inflacja była już pokonana, mediana kosztów obsługi długu przekroczyłaby poprzednie szczyty z czasów wojny” – podsumowują au- torzy, wracając do ich ulubionego wojennego porównania. „Nikt tak nie stracił na pandemii tak jak strefa euro i nikt nie poradził sobie lepiej niż Chiny.” „Banki centralne stąpają po kruchym lodzie. Z jednej strony muszą zapewnić rynki o ciągłej gotowości do wspierania gospodarki. Z drugiej strony przygotować grunt pod normalizację.”

RkJQdWJsaXNoZXIy MTU4MDI=