Credit Manager Magazine 6/2021

23 CREDIT MANAGER MAGAZINE czerwiec / june 2021 Biznes Boom na rynkach mieszkaniowych. Przyczyny Google raportuje, że w tym roku w Stanach Zjednoczonych najczęściej pytają go, czy teraz czas na zakup domu, czy też odwrotnie - na sprzedaż nieruchomości. Wiele osób chce również wiedzieć, czy nastąpi krach na rynku mieszkaniowym. Ceny rosną, rynek puchnie. Co dalej? Jan Cipiur Dziennikarz ekonomiczny, publicysta Studia Opinii Tego, co dalej wydarzy się na rozgrzanym rynku nieruchomości nikt nie jest pewien. Odnotował to Obserwator Finansowy, poda- jąc za Eurostatem, że w 2020 r. ceny mieszkań wzrosły w Unii Europejskiej średnio o ponad 5 proc. Taki sam wzrost, z tym że nie za 2020 r., a za minione 12 miesięcy, pokazuje mier- nik cen realnych w 25 państwach Europy sporządzany przez „The Economist”. Jeśli przenieść się za wielką wodę, to widać, chyba raczej na szczęście, że boom europej- ski to w porównaniu z amerykańskim nic ta- kiego. W marcu tego roku mediana ceny sta- tystycznego domu wyniosła w USA 319 tys. dolarów, w relacji do stanu przed rokiem była zatem wyższa o 17,2 proc. To dużo, nawet bardzo. Według National As- sociation of Realtors, organizacji zrzeszającej amerykańskie agencje nieruchomości, „zdro- wy” wzrost cen powinien się mieścić w grani- cach 3–5 proc. rocznie. Teraz zaczyna jednak brakować „towaru” na sprzedaż. W lutym 2021 r. liczba domów i mieszkań wystawio- nych w USA na sprzedaż spadła do rekordo- wo niskiego poziomu – 1,03 mln. Rosną nie tylko ceny, przyspiesza również tem- po tego wzrostu. Główny ekonomista wspo- mnianej organizacji Lawrence Yun podał, że średni czas zakupu nieruchomości mieszka- niowej wynosi obecnie około 20 dni, podczas gdy norma wynosi w przybliżeniu 60 dni. Działa zapewne zasada „kto pierwszy, ten lep- szy”, a rywalizację wzmaga mniejszy wybór zpowoduniskiejpodaży.Słynnaamerykańska agencjaFreddieMacwypracowaławłasnąme- todę oceny podaży na tamtejszym rynku mieszkaniowym – mierzy ją w relacji do licz- by mieszkań i domów, która w długim okre- sie zapewniłaby lokum dla każdego. W 2018 r. do optimum brakowało w USA ok. 2,5 mln mieszkań, a na koniec 2020 r. – już 3,8 mln. Sekwencje boomów i krachów na rynkach mieszkaniowychsątakprzewidywalne,jaksce- nariusze popularnych filmów, a upadki z wy- sokich szczytów koniunktury potrafią być nie- zwykle bolesne. Bardzowieluwyczekuje zatem rychłego kryzysu. Jednak nie wszystko dzieje się dziś tak, jak zawsze. Tym razem jest inaczej i nie ma w tym stwierdzeniu tak dużo ironii, jak w oryginalnym tytule książki „This Time is Different: Eight Centuries of Financial Fol- ly” autorstwa słynnej pary Reinhart – Rogoff. Przede wszystkim widać zanik podstawowej wydawałoby się zależności, zgodnie z którą kłopoty gospodarcze oznaczają równocze- sne spadki cen na rynkach mieszkaniowych. Intuicja podpowiada, że obecne zerwanie tej przyczynowości – bo przecież gospodarki się w pandemii pokurczyły, a w mieszkaniach hossa – to efekt silnej wiary, że „po wszyst- kim”, podobnie jak po II wojnie, znów pełną parą ruszy przemysł, handel i usługi. W równie wielką trwogę z powodu nieznanej choroby ludzkość wpadła ostatnio chyba… w średniowieczu, tocząc, przy ówczesnym stanie wiedzy, nierówną walkę z czarną śmie- rcią. Historycznie rzecz ujmując, w obliczu zarazy nikomu nie pomagano do tej pory na taką skalę, jak czynią to obecnie rządy bo- gatego świata. Reakcja monetarna i fiskalna jest niewyobrażalnie wielka. Z braku ekono- micznego lekarstwa na gospodarcze skutki nowej choroby ordynowana jest zmasowana kuracja doraźna polegająca na zasypywaniu gospodarstw krajowych i ponadnarodowych (UE) dolarami, euro, funtami, złotymi. Stopy procentowe przestają być instrumen- tem, nabierając cech stałej π. Od długiego czasu banki centralne wyznaczają niskie i ul- traniskie, a nawet ujemne stopy procento- we. Kto cieszy się zaufaniem banku, ten mo- że bardzo korzystnie pożyczać pieniądze, m.in . na kolejny dom lub nowe mieszkanie. Mieszkania wprawdzie drożeją, ale tanieje go- tówka, z którą nie bardzo jest co robić, gdy banki nie przyjmują już lokat lub odstręczają oszczędzających warunkami. W obecnym boomie na rynkach mieszka- niowych dużą rolę odgrywają zatem mecha- nizmy „rentierskie”. Za tą tezą przemawiają rozpoznane już mechanizmy, jak również twarde dane. Przepraszam uczonych w sło- wie, ale będzie łopatologicznie. Ekspansja monetarna w formie tzw. luzowa- nia ilościowego (QE) zwiększyła podaż pie- „Bardzo wielu wyczekuje zatem rychłego kryzysu. Jednak nie wszystko dzieje się dziś tak, jak zawsze. Tym razem jest inaczej i nie ma w tym stwierdzeniu tak dużo ironii, jak w oryginalnym tytule książki ’This Time is Different: Eight Centuries of Financial Folly’.’’

RkJQdWJsaXNoZXIy MTU4MDI=