Credit Manager Magazine 1/2024

MAKROEKONOMIA są znacznie bardziej zaawansowane w produkcji aut elektrycznych, nie tylko wypychają niemieckich producentów z rynku rodzimego, ale także globalnego, bo ich eksport pojazdów wzrósł w zeszłym roku aż o 54 procent. Chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów podaje, że kraj ten wysłał za granicę 3,11 miliona pojazdów. To znacznie więcej niż Niemcy, wcześniej drugi co do wielkości eksporter, które w zeszłym roku sprzedały na rynkach międzynarodowych zaledwie 2,61 mln pojazdów, co oznacza wzrost jedynie o 10 procent w porównaniu z 2021 rokiem. Jednocześnie zależność Niemiec od importu z Chin pozostaje wysoka, ponieważ transformacja energetyczna stała się niemożliwa bez chińskich surowców, baterii i paneli słonecznych. W zeszłym roku Niemcy wyeksportowały do Chin towary o wartości 107 mld euro, sprowadzając dobra warte 193 mld euro. W pierwszym półroczu bieżącego roku wywóz niemiecki spadł o 8 procent w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, a import zanotował tąpniecie aż o 17 procent, jak wynika z danych kolońskiego instytutu IW. Być może to w części skutek ograniczania zależności od Chin, bo jak wskazują eksperci z Kolonii udział importu z Chin w pierwszej połowie 2023 r. zmniejszył się w przypadku około 70 proc. sprowadzanych produktów w porównaniu z zaledwie 30 proc. rok wcześniej. Symptomatyczne jest, że nie dotyczyło to samochodów – przywóz chińskich pojazdów i części do nich wzrósł w pierwszym półroczu aż o 75 procent! branży pojazdów elektrycznych, może więc stracić wiodącą pozycję. Do podobnych wniosków prowadzi ranking monachijskiego instytutu IFO. Jak twierdzi około 40 proc. ankietowanych przez tę organizację firm, brak odpowiednio wykwalifikowanych, również pod względem cyfrowych technologii, pracowników oraz niedobór ważnych półproduktów przekładają się na ograniczenia w produkcji maszyn i urządzeń. Przyczynia się do tego wyjątkowo niskie bezrobocie, które sprawia, że poziom wakatów przekracza 4 procent, a to o 1 pp. więcej niż średnia Niska konkurencyjność Słabnącą konkurencyjność gospodarczą Niemiec obrazuje ranking uwzględniający ponad 300 kryteriów, sporządzany od lat przez uznaną szkołę biznesu IMD. O ile w dwóch ostatnich latach Niemcy zajmowały 15 pozycję na świecie, w zeszłym roku spadły na 22. Najniżej (27 miejsce) oceniona została efektywność administracji publicznej i prowadzenia biznesu (29). Wiele krajów, przede wszystkim skandynawskich, jest znacznie bardziej zaawansowanych od Niemiec pod względem rozwiązań cyfrowych (19 miejsce) i ich biznesowych aplikacji (40 lokata). Ten nienajlepszy stan rzeczy potwierdza unijny ranking gospodarki cyfrowej i społeczeństwa DESI. Niemcy pozostają w nim w tyle za średnią UE pod względem trzech z czterech istotnych wskaźników, w tym w kluczowym obszarze integracji technologii cyfrowych. To prawdopodobnie, przynajmniej w części, wynik relatywnie niskich inwestycji w rozwiązania IT. Gdy „Chiny, które są znacznie bardziej zaawansowane w produkcji aut elektrycznych, nie tylko wypychają niemieckich producentów z rynku rodzimego, ale także globalnego, bo ich eksport pojazdów wzrósł w zeszłym roku aż o 54 procent.” STYCZEŃ / JANUARY 2024 www.creditmanagermagazine.pl 25 Szwecja, Francja i USA przeznaczają na ich rozwój wg badań KfW Research odpowiednio 4,9; 3,9 i 3,4 procent wartości swojego PKB, to Niemcy jedynie 1,4 procent (Polska niestety jeszcze mniej bo 0,8 proc.). W innym rankingu sporządzonym przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju Przemysłowego (UNIDO) przemysł niemiecki znalazł się na pierwszym miejscu spośród 153 krajów, jednak osiągnięta liczba punktów jest najniższa od 2001 roku, a dystans do kolejnych państw w rankingu (Chiny, Irlandia, Korea Pd. i USA) mocno się zmniejszył. Wkrótce, z uwagi na zapóźnienie w technologiach cyfrowych, które mają pierwszorzędne znaczenie w dla eurolandu. Negatywne trendy demograficzne wskazują, że gospodarka za Odrą potrzebować będzie w najbliższych latach przynajmniej 400 tys. nowych pracowników średniorocznie. W istniejących warunkach coraz większemu odsetkowi niemieckich firm trudniej też przychodzi uwzględnianie w cenach sprzedaży wyższych kosztów energii i surowców. Powoduje to, że Niemcy stają się gorszym miejscem do lokalizacji międzynarodowych biznesów niż było to przed kilku laty. A ten stan rzeczy jest utrwalany poprzez subsydiowanie zielonych technologii i rozwiązań na tak znaczącym rynku jak USA (ustawa IRA). Tym samym niemieccy producenci maszyn i urządzeń spychani są na pozycję wysoko wyspecjalizowanych dostawców usług, a nie liderów technologicznych. Co prawda jest jeszcze za wcześnie aby mówić o zjawisku deindustrializacji niemieckiej gospodarki, jednak jak zauważa instytut ZEW inwestycjom dodatkowo coraz bardziej doskwierają wysokie podatki, a efektywna stawka podatkowa od zysków przedsiębiorstw w wysokości 28,8 proc. znacznie przewyższa średnią unijną na poziomie 18,8 procent. Negatywny wpływ, szczególnie na energochłonne biznesy, mają wysokie ceny energii i paliw, wyższe niż w innych krajach, co powoduje spadek produkcji w takich przemysłach jak chemiczny czy papierniczy. W związku z tą sytuacją koncern chemiczny Laxness zamknął jeden ze swoich zakładów i wezwał rząd do udzielenia pomocy branży. Szybkie i istotne obniżenie cen energii nie będzie raczej możliwe i potrwa 3-4 lata kiedy skutki transformacji energetycznej przyniosą zauważalne rezultaty. „Jednocześnie zależność Niemiec od importu z Chin pozostaje wysoka, ponieważ transformacja energetyczna stała się niemożliwa bez chińskich surowców, baterii i paneli słonecznych.”

RkJQdWJsaXNoZXIy MTU4MDI=