PICM

Panel logowania Language PICM
Language:  

Świat ucieka Rosji


Świat ucieka Rosji

03.10.2018

 

Rosji grozi długoletnia stagnacja gospodarcza. Wysokie ceny ropy nie kreują już impulsów prorozwojowych, a sankcje pogłębiają izolację gospodarki rosyjskiej.

Ostatnie osiemnaście lat podzielić można na dwie równe, ale zasadniczo różne, jeżeli chodzi o wyniki, epoki w życiu gospodarczym Rosji.

Lata 2000-2008 to okres prosperity, wynikającej ze sprzyjających uwarunkowań zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Te pierwsze, to przede wszystkim szybki wzrost cen ropy naftowej, gazu i innych surowców eksportowanych przez Rosję.

Ceny rosyjskiej ropy naftowej wzrosły ze średniorocznego poziomu 24,58 dolarów za baryłkę w 2000 roku, do 95,27 dolarów w roku 2008, tj. bez mała czterokrotnie. Przeszło czterokrotnie wzrosły również ceny gazu z 85,84 dol./1000 m3 w 2000 roku do odpowiednio 353,69 dolarów w 2008 roku. W efekcie przekładało się to na bardzo szybkie, przeszło 15-krotne powiększenie się rezerw dewizowych, ze skromnego poziomu 28 mld dolarów w 2000 roku do 426,3 mld dolarów na koniec 2008 roku. Równie korzystne dla rozwoju gospodarczego były też uwarunkowania wewnętrzne. Dotyczyło to przede wszystkim bardzo dobrej kondycji finansów publicznych. Nadwyżka budżetowa przez większość okresu kształtowała się na poziomie 4-7,5 proc. PKB.

Umożliwiało to angażowanie się budżetu w sferze gospodarczej, aktywnie stymulującego wzrost inwestycji oraz popytu konsumpcyjnego, poprzez finansowanie wzrostu płac, rent, emerytur i innych tytułów związanych ze sferą socjalną. Był to istotny czynnik zwiększania dochodów realnych ludności, które wzrastały corocznie bardzo dynamicznie, nawet w tempie dwucyfrowym.

Sumarycznym efektem sprzyjających uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych było szybkie tempo wzrostu gospodarczego. W latach 2000-2008 PKB Rosji zwiększył się o 83 proc., wzrastając w tempie ok. 7 proc. rocznie.

 

Stracone lata

Lata 2009-2017 to okres zapaści gospodarczej, w którym przeplatały się okresy recesji i stagnacji gospodarczej. W tym czasie rosyjski PKB zwiększył się jedynie o 5,5 proc., co oznacza jego wzrost w tempie ok. 0,7 proc. średniorocznie. Mniej krytyczni analitycy wskazują na częściowo obiektywne uwarunkowania zapaści gospodarczej Rosji, przywołując światowy kryzys gospodarczy 2008/2009, czy też antyrosyjskie sankcje gospodarcze. Zdecydowana większość nie podziela jednak takiego podejścia, wskazując, że skala spadku rosyjskiego PKB w 2009 roku (7,8 proc.) nie ma odpowiednika w żadnym innym kraju. Wchodzenie w okres stagnacji gospodarczej, ze spadkiem dynamiki PKB z 4,5 proc. w 2010 roku do 0,7 proc. w roku 2014, a następnie recesji rozpoczęło się przed nałożeniem sankcji i odbywało się w latach, w jakich ceny ropy naftowej osiągnęły najwyższe wartości w historii na poziomie 107-110 dolarów za baryłkę.

Skromne wyniki wzrostu PKB, mimo że średnie ceny ropy naftowej w latach 2009-2017 (77,89 dolarów za baryłkę) były o prawie 80 proc. wyższe niż w okresie 2000-2008, a gazu (233,89 dol./1000 m3) o przeszło 46 proc. wskazują, że wysokie ceny ropy nie kreowały już impulsów prorozwojowych, a niskie pogłębiały zaś zjawiska negatywne. Rezerwy dewizowe na koniec 2017 roku na poziomie 432,7 mld dolarów były niewiele wyższe niż w 2008 roku, a zadłużenie zagraniczne w wysokości 518,1 mld dolarów o prawie 20 proc. wyższe od rezerw (w 2008 roku o 12,5 proc.). Budżet zaś z nadwyżkowego przekształcił się w deficytowy.

Ostatnie lata oceniane są jako stracone dla rosyjskiej gospodarki. Były doradca prezydenta Rosji Andrej Iłłarionow ocenia nawet, że dziesięciolecie 2008-2018 może być postrzegane jako najgorszy okres w historii gospodarczej Rosji w ostatnich co najmniej 130 latach. Dostępne prognozy zarówno rosyjskich, jak i międzynarodowych analityków i centrów prognostycznych wskazują, że ten wyjątkowo niekorzystny okres może się przedłużyć na wiele następnych lat.

 

Stagnacja gorsza niż recesja

Praktyka wielokrotnie potwierdziła tezę, że krótkotrwała, nawet głęboka recesja jest lepsza niż długotrwała stagnacja.

Gospodarka rosyjska w ostatnich 20 latach odnotowała trzy załamania. O ile jednak recesje 1998/1999 oraz 2008/2009 miały charakter krótkotrwały i po nich dość szybko następował wzrost gospodarczy o charakterze odtworzeniowym, o tyle ostatnia recesja w 2015/2016 trwała aż siedem kwartałów (spadek PKB o 2,5 proc. w 2015 roku i o 0,2 proc. w 2016 roku). Następujący po niej wieloletni okres z przewidywanym wzrostem PKB na poziomie 1-2 proc. rocznie jest postrzegany przez większość analityków raczej jako stagnacja niż wzrost gospodarczy. Tym bardziej, że Rosja jako „kraj na dorobku” potrzebuje co najmniej 4,5-5,0 proc. dynamiki rozwoju, żeby osiągnąć cele o charakterze zarówno wewnętrznym, związane z modernizacją i zmianami strukturalnymi w gospodarce, jak również te związane z poprawą miejsca w gospodarce światowej.

Oficjalne założenia przygotowane przez Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego (MRG), przyjęte przez rząd pod koniec 2017 roku, jako podstawa budżetu i programu gospodarczego na rok 2018 i lata 2019-2020, przewidywały, że tempo wzrostu PKB zarówno w 2017 roku, jak i 2018 wyniesie 2,1 proc., osiągając 2,2 proc. w roku 2019 i 2,3 proc. w 2020 roku. Praktyka pokazała, że nawet te skromne założenia trudno urzeczywistnić przeżywającej zapaść gospodarce rosyjskiej. Rok 2017 zakończył się 1,5 proc. wzrostem PKB, a pierwsze półrocze bieżącego roku 1,6 proc. Mimo nasilania się negatywnych zjawisk (spadek dynamiki inwestycji, produkcji przemysłowej, konsumpcji) MRG w najnowszej prognozie przewiduje wzrost PKB w bieżącym roku na poziomie 1,8 proc., a w 2019 roku 1,3 proc. oraz 2,0 proc. w 2020 roku. Znaczące przyspieszenie zakładane jest w okresie 2021-2024, odpowiednio do 3,1 proc., 3,2 proc. i 3,3 proc. dla ostatnich dwóch lata tego okresu.

Analitycy jednoznacznie oceniają powyższą prognozę jako oderwaną od realiów ekonomicznych i wybitnie życzeniową. Postrzeganie inwestycji jako siły sprawczej przyspieszenia jest nieuzasadnione. W sytuacji gdy nie znikają negatywne uwarunkowania hamujące inwestycje, w tym przede wszystkim prywatne, takie jak: obciążenia fiskalne i administracyjne, drogi kredyt, słaby popyt, ucieczka kapitału za granicę i niepewność związana z nasilającymi się sankcjami i inne, zakładanie przeszło dwukrotnego wzrostu dynamiki inwestycji, z 2,9 proc. w 2017 roku i przewidywanego 3,1 proc. w roku bieżącym, do 6,1-7,6 proc. w latach 2020-2024 jest nierealistyczne. Upatrywanie zaś w zakładanym na najbliższe lata znaczącym wzroście wydatków budżetowych na inwestycje, w tym przede wszystkim infrastrukturalne, czynnika przyspieszającego wzrost gospodarczy jest konfrontowane ze słabym jego przełożeniem na wzrost PKB, chociażby w odniesieniu do 2017 roku, w którym mimo znaczących inwestycji związanych z Mundialem i budową mostu na Krymie wzrost wyniósł jedynie 1,5 proc.

Obawy co do możliwości istotnego przyspieszenia dynamiki wzrostu gospodarczego podziela również Centralny Bank Rosji (CBR). Uważa on, że w roku bieżącym i w latach następnych tempo wzrostu gospodarczego w Rosji zamknie się w przedziale 1,5-2,0 proc. Jednoznacznie określiła to prezes CBR Elwira Nabiulina, która w wywiadzie dla amerykańskiego wydania Wall Street Journal powiedziała, że nawet jeżeli ceny ropy naftowej zwiększą się do 100 dolarów za baryłkę to i tak „mało prawdopodobnym jest, że nasza gospodarka może wzrosnąć więcej niż 1,5-2,0 proc. rocznie”.

Bardzo krytyczny wobec stanu rosyjskiej gospodarki jest wspomniany już A. Iłłarionow. Uważa on, że osiągnięcie przez Rosję 2 proc. średniorocznego tempa wzrostu wymagałoby czegoś niewiarygodnego, graniczącego z cudem.

Jedna z rosyjskich uczelni (Wyższa Szkoła Gospodarki) przytacza konsensus prognoz rosyjskich i zagranicznych ekspertów dotyczących wzrostu rosyjskiej gospodarki do roku 2024. Zamykają się one w przedziale 1,5-1,7 proc.

Sceptyczni wobec możliwości przyspieszenia wzrostu gospodarczego w Rosji są eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF). W najnowszych prognozach przewidują oni, że wzrost PKB wyniesie w Rosji 1,7 proc. w roku 2018 i corocznie 1,5 proc. w latach 2019-2023.

Stagnacja gospodarcza w Rosji to nie jest problem najbliższych 2-3, czy nawet 6 lat (koniec kadencji Władimira Putina w 2024 roku). Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w prognozie przygotowanej w marcu bieżącego roku przewidywała średnioroczne tempo wzrostu rosyjskiej gospodarki w perspektywie do roku 2030 na poziomie 0,7 proc. Po dodatkowych konsultacjach z przedstawicielami Rosji, postrzegającymi prognozę jako zbyt pesymistyczną, w ostatecznym raporcie tempo to zostało jeszcze obniżone do 0,5 proc. Radykalnego polepszenia sytuacji nie przewiduje OECD również w perspektywie okresu 2030-2060. Gospodarka rosyjska wprawdzie przyspieszy, ale będzie to zaledwie tempo 1,2 proc. średniorocznie.

W kontekście prowadzonej w Rosji dyskusji o perspektywach wzrostu gospodarczego w najbliższych latach, przypominana jest prognoza przygotowana przez MRG w 2016 roku, która wskazywała, że w perspektywie do roku 2035 gospodarka rosyjska będzie się rozwijała w tempie ok. 2 proc. rocznie. Wtedy zostało to przyjęte jako czarnowidztwo i wywołało niemal szok w rządowych kręgach gospodarczych. Aktualnie 2 proc. wzrost jawi się jako bardzo pożądany, aczkolwiek zdaniem większości analityków bardzo trudny, czy wręcz mało realny do osiągnięcia.

 

Wejść do grupy pięciu

Rosja postrzega siebie jako kraj „doganiający”, który dzięki wysokiej dynamice wzrostu gospodarczego powinien w miarę szybko zmniejszać dystans dzielący go od krajów najwyżej rozwiniętych i w efekcie poprawiać swoje miejsce w gospodarce światowej. Po raz pierwszy ujęto to w programie rządowym przyjętym w 2008 roku, w którym jako cel podstawowy przyjęto awans Rosji w perspektywie następnych dziesięciu lat do grupy pięciu krajów świata z najwyższą wartością PKB.

 

PKB Rosji w ujęciu dolarowym wzrósł przeszło ośmiokrotnie z 210,5 mld dolarów (ok. 0,6 proc. światowego PKB – 21 miejsce w świecie) w roku 1999 do 1784 mld dolarów (2,8 proc. światowego PKB – 7 miejsce w świecie) w 2008 roku.

 

Podstawę do formułowania tak ambitnych celów dawały bardzo dobre wyniki rosyjskiej gospodarki w latach 2000-2008, kiedy to wzrastała ona w tempie ok. 7 proc., podczas gdy średnia dla gospodarki światowej wynosiła ok 3,8 proc. W efekcie, dzięki wysokiej realnej dynamice wzrostu oraz dodatkowo dzięki aprecjacji kursu rubla i wysokiej dwucyfrowej inflacji PKB Rosji w ujęciu dolarowym wzrósł przeszło ośmiokrotnie z 210,5 mld dolarów (ok. 0,6 proc. światowego PKB – 21 miejsce w świecie) w roku 1999 do 1784 mld dolarów (2,8 proc. światowego PKB – 7 miejsce w świecie) w 2008 roku.

Wyniki następnych lat pokazały, że Rosja zaczęła tracić już osiągniętą pozycję. Z wartością PKB 1527,5 mld dolarów (1,9 proc. światowego PKB) w 2017 roku spadła na 12 miejsce w świecie.

Rząd rosyjski, zgodnie z zaleceniami prezydenta Putina, ponownie deklaruje, że gospodarka rosyjska powinna się tak rozwijać, żeby w perspektywie do roku 2024 wejść do grupy pięciu państw z najwyższą wartością PKB. Przy znanych i przewidywanych na najbliższe nawet kilkanaście lat uwarunkowaniach jest to jeszcze mniej realistyczne niż w 2008 roku (wymowy tej nie umniejsza nawet fakt, że tym razem zadanie dotyczy, zdaniem niektórych analityków, wartości PKB z uwzględnieniem siły nabywczej rubla wobec dolara).

Najdalej w swych ocenach perspektyw rozwojowych Rosji idą przytoczeni już eksperci OECD. W tegorocznym raporcie prognozują, że 0,5-0,7 proc. wzrostowi gospodarki rosyjskiej w perspektywie do roku 2030, będzie odpowiadał 3,4 proc. wzrost gospodarki światowej. Analitycy podkreślają przy tym, że wśród 45 krajów objętych oceną, Rosja ma najsłabsze perspektywy wzrostu i nie dotyczy to tylko najbliższych 12 lat. Również w latach 2030-2060 tempo wzrostu rosyjskiej gospodarki, aczkolwiek przyspieszy do 1,2 proc. to i tak będzie to o połowę niższe niż 2,4 proc. dla gospodarki światowej.

Rosja w dającej się przewidzieć perspektywie nikogo nie dogoni ani tym bardziej nie wyprzedzi. Bardziej realna jest tendencja odwrotna. Przy istniejących i przewidywanych na najbliższe lata uwarunkowaniach, w tym tych związanych z istniejącymi i przewidywanymi sankcjami, Rosji będzie trudno obronić nawet już osiągnięte pozycje. Niskie tempo wzrostu gospodarczego i przewidywana deprecjacja rubla może spowodować dalszy spadek Rosji w rankingu państw pod względem wartości dolarowej PKB.

 

Strata kotwicy

Rosja znajduje się w pogłębiającej się zapaści gospodarczej. Spadek podstawowych wskaźników gospodarczych w ostatnich 4 latach – takich jak inwestycje, budownictwo, dochody realne ludności (spadek o 11 proc.) i inne jest tak głęboki, a tempo ich odbudowy tak niskie, że poziom sprzed kryzysu, tj. z roku 2013 może być osiągnięty dla większości z nich dopiero w 2023 roku.

Obserwatorów zadziwia bezradność Rosji wobec trwającej degradacji gospodarczej i brak pomysłu na zmianę tego stanu rzeczy, czyli brak odpowiedzi na pytanie, co zamiast ropy. Analitycy wskazują też na brak oficjalnej rzetelnej analizy przyczyn i skutków obecnej sytuacji gospodarczej, w tym w odniesieniu do sankcji. Uzasadnieniem nie może być tu swoisty szok, związany ze stratą przez Rosję podstawowej kotwicy, która wielokrotnie ratowała rosyjską gospodarkę, jaką były w przeszłości wysokie ceny ropy naftowej. W ostatnich latach nawet ich szybki wzrost nie przekształcał się w siłę napędową wzrostu rosyjskiej gospodarki.

 

Zadziwia bezradność Rosji wobec trwającej degradacji gospodarczej i brak pomysłu na zmianę tego stanu rzeczy, czyli brak odpowiedzi na pytanie, co zamiast ropy.


Rosja nie rezygnuje z Krymu, ale nie może też zrezygnować, czy też umniejszać znaczenia swych powiązań gospodarczych z globalnym rynkiem światowym i najbardziej rozwiniętymi gospodarkami w szczególności. Koszty pogłębiającej się izolacji są coraz bardziej dotkliwe. Nie pozyskane dziś technologie, objęte sankcjami, skutkować będą negatywnymi efektami ekonomicznymi w następnych latach. Dotyczy to w szczególności „matki karmicielki”, tj. rosyjskiego przemysłu wydobycia ropy i gazu.

Świat nie rezygnuje z sankcji. Poza tym, w odróżnieniu od Rosji, radzi sobie dobrze. W tym swoistym klinczu, czas działa na niekorzyść Rosji. Nie jest ona w stanie wykreować nowych, własnych czynników wzrostu. Przykład wielu krajów pokazał, że gospodarka izolująca się i zamknięta, a do tego coraz bardziej zmierza Rosja, nie jest w stanie tego dokonać. Rosja, sytuująca się na poboczu światowych procesów gospodarczych, nie jest jednak krajem, którym chciałyby się szczycić elity rosyjskie, szczególnie biznesowe. Strukturalny charakter zapaści gospodarczej wskazuje jednak, że Rosji trudno będzie przejść do rozwoju gospodarczego gwarantującego szybki wzrost i zmiany jej miejsca w gospodarce światowej. Ropa, gaz i uzbrojenie odgrywać będzie coraz mniejszą rolę we współczesnym świecie. Ich miejsce zajmuje „gospodarka cyfrowa”. Postęp jest tu szczególnie szybki, czego symbolem stał się szybki awans firm z tego sektora w rankingach światowych. Na początku września kapitalizacja Amazona, jako drugiej firmy po Apple, przekroczyła wartość biliona dolarów. Tymczasem kapitalizacja całego rosyjskiego rynku giełdowego, z gigantami paliwowo-energetycznymi w roli głównej, wynosi niewiele ponad 600 mld dolarów.

Zdaniem wielu analityków Rosja przegrywa kolejny, po technologicznym, wyścig, tym razem w sferze gospodarki cyfrowej.

 

 

autor: Jerzy Rutkowski, Były radca w Ministerstwie Gospodarki i Ministerstwie Rozwoju

data publikacji w obserwatorfinansowy.pl: 25.09.2018