PICM

Panel logowania Language PICM
Language:  

Niskie marże przyczyną upadłości – budowlanka w potrzasku


 Robert Dyrcz, fundator PICM

 

Niskie marże przyczyną upadłości – budowlanka w potrzasku

18 czerwca 2018

Niestety kolejne napływające dane na temat ilości niewypłacalności firm nie napawają optymizmem. Ostatni raport opublikowany przez Euler Hermes mówi o 25% wzroście liczby niewypłacalności polskich firm w maju: „W maju 2018 r. w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informacje o 70 przypadkach niewypłacalności przedsiębiorstw wobec 56 w maju 2017 r. (wzrost o 25%). Od początku roku opublikowano informacje o niewypłacalności 406 polskich przedsiębiorstw wobec 347 w tym samym okresie ubiegłego roku (+17%). Wśród kluczowych wniosków na temat tej sytuacji można znaleźć niską rentowność, ale też równie ważną słabą kondycję finansową wielu polskich firm oraz zmiany otoczenia biznesowego i efekt domina wywołany dużą liczbą postępowań naprawczych. Mało tego. Jak podaje Euler Hermes, wśród problemów specyficznych dla branż, obserwujemy ciągły wzrost kosztów działalności w budownictwie czy koncentrację w handlu, skutkującą dodatkową presją cenową na producentów.

 

źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

 

To rosnące koszty są zatem kluczowym czynnikiem ryzyka dla znacznej części przedsiębiorstw w Polsce. Silna konkurencja sprawia, iż przełożenie tego na wzrost cen na razie jest niemożliwe lub bardzo trudne. Dla branży budowlanej mamy swoistą powtórkę z tzw. bumu przed Euro 2012. Podobnie jak wtedy, problemem wielu firm były koszty materiałów, których zwyżkę, zgodnie z zapisami umów, nie można było przełożyć na cenę. Dzisiaj mamy jeszcze inny czynnik kosztotwórczy: pensje. Jaka czeka nas najbliższa przyszłość? W jakim stopniu odbije się to na kondycji przedsiębiorstw?

 

Koniec taniego pieniądza

Zacznijmy jednak od czegoś, wydawałoby się, bardzo odległego od branży budowlanej w Polsce. Otóż od kilku miesięcy obserwujemy sygnały, a teraz już konkretne działania, największych na świecie banków centralnych w kierunku bardziej dynamicznego podwyższania stóp procentowych. Zarówno Rezerwa Federalna (FED – czyli bank centralny USA) jak i Europejski Bank Centralny odchodzą również od wieloletniej polityki tzw. luzowania ilościowego (ang. quantitative easing, QE) czyli potocznego „drukowania pieniędzy”. Jak pisze w swojej ostatniej analizie Krzysztof Kolany z portalu Bankier.pl „(…) inwestorzy powinni się przygotować na istotną zmianę otoczenia inwestycyjnego. Era zerowych – lub czasami wręcz ujemnych – stóp procentowych dobiegła końca. Cena pieniądza będzie rosła, co będzie miało niebagatelne – i na ogół negatywne - konsekwencje dla wyceny aktywów finansowych. Przecież to właśnie biliony dolarów, euro i jenów wykreowane z powietrza w ramach QE były głównym czynnikiem napędzającym hossę na rynkach akcji, obligacji i nieruchomości. Teraz tego paliwa zabraknie, czego konsekwencje mogą być trudne do przecenienia.”

 

źródło: tradingeconomics.com

 

Dlaczego tak się dzieje?

W maju inflacja w USA (tzw. Cunsumer Price Index, CPI) osiągnęła 6-letnie maksimum na poziomie 2,8%. Jest to znacznie wyżej od celu inflacyjnego założonego przez Rezerwę Federalną. Równocześnie stopa bezrobocia w największej gospodarce świata jest na historycznym minimach i obniżyła się do 3,8% (najniższego poziomu od 18 lat). W najnowszych projekcjach ekonomicznych FED podwyższono oczekiwania dotyczące inflacji i obniżono prognozy bezrobocia.

Europa w statystykach nieco ustępuje, ale też bije swoje rekordy. Stopa bezrobocia w strefie euro wyniosła w kwietniu 8,5% co jest najniższym wynikiem odnotowanym od grudnia 2008 r. Z kolei bezrobocie w całej Unii wyniosło 7,1%, co także jest rekordem od dekady. Wśród państw członkowskich najniższe stopy bezrobocia w kwietniu 2018 r. odnotowano w Czechach (2,2 proc.), na Malcie (3,0 proc.) i w Niemczech (3,4 proc.). Najwyższe wskaźniki bezrobocia zaobserwowano w Grecji (20,8 proc.) i Hiszpanii (15,9 proc.). Polska znalazła się na 5 pozycji pod względem stopy bezrobocia w UE – wynik to 3,8% - podaje Eurostat.

 

źródło: Eurostat

 

To wszystko powoduje, iż banki centralne nie maja innego wyjścia jak tylko jeszcze bardziej dynamicznie zacieśniać politykę monetarną (czytaj: podwyższać stopy procentowe) aby zapobiec wyjściu inflacji ponad zakładany poziom. Do tego przecież zobowiązuje ich prawo.

 

Brak siły roboczej

Rekordowo niskie poziomy bezrobocia są dla firm bardziej problemem niż dobrą wiadomością. Kłopoty z pozyskaniem pracowników notują już wszystkie branże, a deficyt pracowników w Polsce szacowany jest na dziesiątki jak nie setki tysięcy ludzi. Problemy z pracownikami są nie tylko w Polsce. Zaskoczeniem mogą być kłopoty Chin. Kraj ten notuje też około 30%-ową dynamikę wzrostu wynagrodzeń. Na braki ludzi do pracy, a zwłaszcza niższy nic przedtem napływ pracowników z polski skarży się Dania, nie mówiąc o Niemczech. Nawet tak hermetyczny kraj jak Japonia, w obliczu narastającego kryzysu demograficznego decyduje się przyjąć 500 tys. zagranicznych pracowników do 2025 roku.

Oczywiście lekarstwem na braki kadrowe może być i jest automatyzacja i robotyzacja. To inny ciekawy temat. Dla potrzeb tego tekstu możemy skonkludować, że na dzisiaj i w najbliższej przyszłości postęp w tej dziedzinie nie wystarcza. W wielu wypadkach jest to też technicznie trudne do wykonania, zwłaszcza w takich sektorach jak budowlanka, gdzie wkład czynnika ludzkiego na placu budowy jest nadal trudny do zastąpienia.

 

Pensje muszą rosnąć jeszcze szybciej

Walka o pracownika już trwa. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się o swoistym „festiwalu podwyżek” w państwowych przedsiębiorstwach. Tam siła przetargowa pracowników jest duża więc można domniemywać, iż jest to jaskółka zapowiadająca szerszą tendencję w gospodarce. Zresztą pensje rosną już teraz w szybkim tempie, a podwyżki ogłaszane przez Lidl’a czy Biedronkę stały się swoistym medialnymi zawodami między tymi dwoma największymi sieciami dyskontów w Polsce. W dynamice wynagrodzeń nie odbiegamy zasadniczo od na przykład naszych południowych sąsiadów. Tendencja ta jest widoczna, podobnie jak braki siły roboczej, praktycznie wszędzie.

 

źródło: tradingeconomics.com

 

Budimex S.A.: bez szans na wyższą rentowność dla firmy i branży

A co mówią nam publikowane w ostatnich tygodniach dane finansowe spółek notowanych na GPW? Co by nie mówić o polskiej giełdzie, jest to wyznacznik tendencji gospodarczych dla naszego kraju. Niepokojące wieści nadeszły ostatnio od ważnej polskiej spółki budowlanej – Budimex S.A..  Jak poinformował prezes Dariusz Blocher, firma ocenia, że lata 2018-2019 będą dla branży budowlanej - a także spółki – trudne. Uzyskanie wyższej rentowności będzie niemożliwe. Obecnie Budimex S.A. analizuje opłacalność dwóch kontraktów drogowych, w których spółka złożyła najkorzystniejszą ofertę. Powodem do tak kasandrycznych wizji są rosnące koszty materiałów i robocizny.

 

Wzrost cen wydaje się być nieunikniony

Skoro brak przestrzeni na absorbowanie dalszej zwyżki kosztów materiałów oraz robocizny – to jedynym wyjściem jest podwyżka cen sprzedaży. W przeciwnym wypadku wielu firmom budowlanym grozi bankructwo. Wspomniany Euler Hermes już od wielu miesięcy zauważał, że niska rentowność jest jedna z głównych przyczyn upadłości. Opisana sytuacja firm budowlanych nie może skutkować niczym innym.

W opublikowanym ostatnio przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), Wskaźniku Przyszłej Inflacji, prognozującym z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych notowaliśmy wzrost o 0,2 pkt. Po dwumiesięcznej stabilizacji, ponownie nasiliły się czynniki inflacjogenne. Jak zauważa BIEC „Niezależnie od wzrostu kosztów prowadzonej działalności gospodarczej wynikającego z osłabienia złotego oraz wzrostu cen ropy, pozostałe koszty w przedsiębiorstwach również systematycznie wzrastają. Są to przede wszystkim koszty siły roboczej. Brak pracowników i towarzyszący mu wzrost wynagrodzeń spowodowały, że koszty pracy przypadające na jednego pracownika w przedsiębiorstwach produkcyjnych od początku tego roku wzrosły średnio o blisko 5 proc. a blisko 35 proc. badanych przedsiębiorstw wskazuje rosnące koszty pracy jako istotną barierę rozwoju.”

Tendencje pogłębiania się presji inflacyjnej wywołanej rosnącymi kosztami siły roboczej są globalne. Pensje w USA rosną najszybciej od 10 lat.

 

Co dalej?

Sektor budowlany jeszcze nigdy wcześniej nie był pod taką presją jak dzisiaj. Monitoring spływu należności od firm budowlanych powinien być priorytetem a dokładna analiza ich kondycji finansowej koniecznością. Właściwa kombinacja tych dwóch podstawowych narzędzi każdego credit managera pozwoli zminimalizować skutki problemów z dalszymi niewypłacalnościami, które na pewno przyjdą ….