PICM

Panel logowania Language PICM
Language:  

Inwestycje spadły – i na świecie, i w Polsce


Inwestycje spadły – i na świecie, i w Polsce

05.09.2018

 

Mniej było w ostatnim roku międzynarodowych fuzji i przejęć, mniej projektów fabryk budowanych od zera. W Polsce BIZ spadły o ponad połowę. W tym roku eksperci UNCTAD liczą na lekkie ożywienie. Zaciętą walkę o inwestycje prowadzi większość państw - już ponad 80 przyjęło strategie rozwoju przemysłu.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) na świecie spadły w 2017 r. o 23 proc., wynika z dorocznego World Investment Report opublikowanego przez UNCTAD. W krajach rozwiniętych i znajdujących się w fazie transformacji tąpnięcie było znaczące, podczas gdy w gospodarkach rozwijających się wzrost był bliski zeru.

Globalne BIZ spadły w ubiegłym roku do 1,43 bln dol., co kontrastowało ze wzrostem PKB i handlu. Na spadek łącznego wyniku złożyła się mniejsza o 22 proc. wartość międzynarodowych fuzji i przejęć (694 mld dol. wobec 887 mld dol. w 2016 r.) oraz aż o 14 proc. niższa wartość (720 mld dol.) ogłoszonych projektów inwestycji od podstaw (ang. greenfield).

BIZ do krajów rozwijających się utrzymały się na stabilnym poziomie 671 mld dolarów, ale to oznacza, że nie odrobiły 10-proc. spadku z 2016 r.

Inwestycje do gospodarek w fazie transformacji spadły o 27 proc., do 47 mld dolarów. To najniższy poziom od 2005 r.

Inwestycje do Afryki nadal się kurczyły – wyniosły 476 mld dolarów, o 21 proc. mniej niż rok wcześniej.

 

Zmiana w grupie liderów

USA utrzymały w 2017 r. pierwsze miejsce wśród krajów, do których napływa najwięcej inwestycji zagranicznych. Drugą pozycję zajęły Chiny zdecydowanie dyskredytując Wielką Brytanię, która w ogóle wypadła z pierwszej dwudziestki. Trzecie miejsce po 2017 r. należy do Hongkongu.

Gwałtowny spadek inwestycji w Wielkiej Brytanii do 15 mld dolarów to, zdaniem ekspertów UNCTAD, efekt spadku megatransakcji – mniej było na całym świecie fuzji i przejęć, mniej zmian właścicielskich w międzynarodowych koncernach, które rok wcześniej znacząco podniosły poziom BIZ. Wartość fuzji i przejęć była o 29 proc. niższa. Tę zmianę mocno odczuły nawet USA, w których mimo utrzymania 1. miejsca napływ BIZ spadł o 182 mld dol.

Wielka Brytania zmieniła natomiast istotnie swoją pozycje rankingową wśród krajów, z których wypływa najwięcej BIZ – ze 158. na 4. miejsce. W czołówce tej listy utrzymały się USA, Japonia i Chiny.

Jak na tym tle wygląda Polska? W ubiegłym roku BIZ spadły u nas do 6,43 mld dolarów z 13,9 mld dol., a więc były o ponad połowę niższe. Pierwszy raz od 2013 roku znowu lepsi byli od nas Czesi, którzy pozyskali projekty za 7,4 mld dol. Zdecydowanie poprawiła się sytuacja na Węgrzech – w 2016 r. odpłynęło stamtąd 5,8 mld dol., w 2017 r. wpłynęło niemal 2,5 mld dolarów. Również Słowacja wyszła z minusa na plus pozyskując inwestycje warte niemal 2,3 mld dolarów. Łotwa miała prawie pięciokrotnie więcej BIZ niż rok wcześniej (721 mln dol.), a Litwa – dwukrotnie (596 mln dol.).

Polskie firmy zainwestowały za granicą 3,6 mld dol., podczas gdy w 2016 r. było to ponad 8 miliardów dolarów, a w 2015 r. 4,9 mld dolarów. To wciąż jednak najlepszy wynik wśród krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Daleko Polsce do Wielkiej Brytanii (99,6 mld dolarów inwestycji na innych rynkach), Niemiec (82,3 mld dolarów) czy Francji (58,1 mld dolarów). Lepsze w Unii Europejskiej były też Austria, Belgia, Dania, Irlandia, Luksemburg, Holandia, Hiszpania i Szwecja.

 

Szanse i zagrożenia

W tym roku eksperci UNCTAD przewidują delikatny wzrost BIZ na świecie – o 5 proc., do 1,5 bln dolarów, będzie to jednak wciąż poniżej średniej z ostatniej dekady.


Przepływom kapitału mogą zaszkodzić napięcia polityczne. UNCTAD zakłada, że międzynarodowe koncerny będą prawdopodobnie wstrzymywać się z inwestycjami do czasu stabilizacji klimatu. Komitet ds. inwestycji zagranicznych w USA, CFIUS, aktywniej niż kiedyś blokuje i zniechęca do przejęć amerykańskich firm. Komisja Europejska, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania ogłosiły reformy kontroli inwestycji już w 2017 r. Reforma podatkowa w USA, która zachęca amerykańskie firmy do ściągnięcia kapitału z zagranicznych spółek (chodzi o ponad 3,2 bln dolarów), spowoduje spadek inwestycji z USA.

Nieco inny obraz daje na razie opublikowane w raporcie UNCTAD badanie przeprowadzone wśród szefów międzynarodowych korporacji. Prawie 80 proc. z nich planuje w tym roku zwiększenie inwestycji. 30 proc. z grupy osób, która uważa inwestycje w najbliższych trzech latach za wysoce prawdopodobne lub prawdopodobne stawia na kraje rozwinięte, a prawie 20 proc. – na rozwijające się gospodarki w Azji, Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.

 

 

Strategiczne podejście

Wiele krajów kontynuuje politykę przyciągania BIZ. W ubiegłym roku w 65 krajach wprowadzono 126 rozwiązań, z których 84 z korzyścią dla inwestorów. Polegały na liberalizacji warunków wejścia w wiele branż (np. transport, energetyka, produkcja). Ułatwiały proces inwestycyjny przez upraszczanie procedur administracyjnych, zachęty i tworzenie specjalnych stref ekonomicznych.

Przybywa jednak krajów, które mają bardziej krytyczny stosunek do zagranicznych inwestycji. Ograniczenia wiążą się z obawami o bezpieczeństwo kraju i przejęcie przez obcy kapitał ziemi oraz zasobów naturalnych. Niektóre kraje zwiększyły nadzór przy zagranicznych przejęciach, szczególnie w przypadku dóbr strategicznych i firm technologicznych.

W ostatnich pięciu latach co najmniej 84 kraje – rozwinięte i rozwijające się, odpowiadające za ok. 90 proc. światowego PKB – przyjęły strategie rozwoju przemysłu. Polityki rozwojowe koncentrują się na zmniejszeniu bezrobocia i stymulowaniu wzrostu, dołączanie do globalnych łańcuchów dostaw czy industrializacji.

Coraz częściej, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, rządy koncentrują się na czwartej rewolucji przemysłowej. Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, uważa, że świat znajduje się w przededniu tej rewolucji, w której dzięki technologii produkcja jest lepsza, tańsza i szybsza niż kiedykolwiek wcześniej. To olbrzymia szansa dla rozwoju gospodarczego, możliwość przeskoczenia pewnych etapów rozwoju, dołączenia do globalnych łańcuchów wartości przez kraje rozwijające się za sprawą tańszego transportu i komunikacji oraz osiągnięcia pozycji światowego lidera w konkretnych sektorach przez gospodarki wschodzące.

Jednocześnie jednak jest to zagrożenie dla najmniej rozwiniętych krajów, które z powodu braku odpowiedniej infrastruktury czy dostępu do finansowania mogą stracić najwięcej. W świecie coraz bardziej zautomatyzowanej produkcji tania siła robocza staje się coraz mniej istotna. Tymczasem poprawienie warunków życia jest możliwe tylko wtedy, gdy powstają miejsca pracy, a te zależą od produkcji – pisze we wstępie do światowego raportu inwestycyjnego Antonio Guterres.

 

 

autor: Małgorzata Grzegorczyk, Dziennikarka dziennika Puls Biznesu, specjalizuje się w obszarze inwestycji zagranicznych w Polsce i na świecie

data publikacji w obserwatorfinansowy.pl: 06.06.2018